Top

Przeszłam na weganizm

U wielu osób, które są na diecie wegańskiej, ich przygoda z roślinnością zaczyna się od diety wegetariańskiej, czyli takiej, która wyklucza mięso ssaków, ptaków, ryb i owoce morza. Generalnie wszystkie stworzenia. Dopiero kolejnym etapem jest zrezygnowanie także z tak zwanych produktów odzwierzęcych, czyli jajek, nabiału, masła, a także co ciekawe miodu.

I tak też było w moim przypadku. Z jedzenia mięsa zrezygnowałam ponad rok temu w dniu, w którym po ciężkiej walce z chorobą odszedł mój królik – Cotti. Dopiero, kiedy widziałam jego ból, uświadomiłam sobie, że takich bezbronnych i zdanych na ludzką łaskę stworzeń jest znacznie więcej. I że przez niewiedzę, brak dostatecznego poziomu empatii oraz przyzwyczajenie, przyczyniamy się do ich ogromnego cierpienia nieustannie.

Niestety, nie mogłam już nic dla niego zrobić, ale dla pozostałych zwierząt mogę chociaż spróbować.

Początkowo oczywiste dla mnie było, żeby przestać jeść mięso, ale nie widziałam sensu rezygnowania także z mleka, jogurtów, masła i tych wszystkich smacznych produktów, do których produkcji używa się głównie mleka krowiego. Dlatego zrobiłam coś co robi dużo osób tuż po przejściu na dietę wegetariańską, a mianowicie zaczęłam jeść mnóstwo produktów mlecznych. Aż do momentu, kiedy zobaczyłam ten film:

 

 

Oczywiście wiele osób może pomyśleć sobie, że takie praktyki jak na tym pięciominutowym filmie są rzadkością i rzeczywistość nie wygląda aż tak brutalnie. I bardzo chciałabym, żeby to była prawda. Jednak po tym jak zaczęłam się wgłębiać w ten temat i poznawać kulisy przemysłu mleczarskiego wiem już, że humanitarne traktowanie jakichkolwiek zwierząt hodowlanych to mit. Niestety, wszyscy od dziecka uczymy się, że picie krowiego mleka jest zdrowe i że wręcz powinniśmy to robić. Wiele z nas wychowywało się przecież na haśle „Pij mleko, będziesz wielki!”. Wszyscy mamy też w głowie obraz szczęśliwej krówki skubiącej sobie trawkę na dużym zielonym pastwisku…

A ja myślę, że gdyby krowy mogły choć na chwilę zamienić się w ludzi i gdyby zobaczyły jak pokazywane jest ich życie to śmiałyby się przez łzy. 

Podobnie zresztą byłoby z kurami, których życie poświęcone jest ciągłemu znoszeniu jaj.

Czy widzieliście kiedyś jak wygląda chów klatkowy? W jakich realiach przetrzymywane są kury, które wykorzystuje się dla ludzkiej przyjemności? Kury nioski żyją w ciągłym ścisku, na bardzo małej przestrzeni w warunkach, w których żaden z nas nie chciałby przebywać ani przez chwilę. Takie traktowanie prowadzi do licznych, w tym także agresywnych, zaburzeń zachowania. Kury nioski żyją 10 razy krócej niż żyłyby w ich naturalnym środowisku i przez całe swoje życie, ani razu nie widzą słońca.  Poniższy film bardzo dobrze pokazuje to okrucieństwo.

 

 

Nie mówiąc już o tym jak wygląda życie zwierząt hodowanych na ubrania – lisów, norek, czy owiec, zwierząt, na których przeprowadza się eksperymenty naukowe, zwierząt cyrkowych, zwierząt leśnych, na które poluje się dla rozrywki i wielu, wielu innych.

A to wszystko tylko dla pieniędzy i ludzkich zachcianek.

 

I tak jedna, bardzo dla mnie smutna sytuacja, doprowadziła do tego, że rocznie ocalam minimum 407 zwierząt różnych gatunków [źródło].

Dzięki temu, że zwiększył się mój poziom świadomości i wrażliwości, przestałam być hipokrytką, która mówiła, że kocha zwierzęta, a jednocześnie je zjadała i przyczyniała się do ich cierpienia.