Top

„Prawie bajki” i „Mam prawo”, czyli bajki dla dzieci o prawie

„Prawie bajki. Nieznajomość prawa szkodzi” oraz „Prawie bajki. Twarde prawo, ale prawo” to seria bajek, które w ciekawy i jasny sposób tłumaczą o co w ogóle chodzi w prawie i na czym polega praca prawnika. Każda książka to inna przygoda bohaterów Oskara i Emilki, która skupia się wokół tytułowej prawniczej maksymy.

 

Moim zdaniem warto zacząć właśnie od „Prawie bajki. Nieznajomość prawa szkodzi”, dlatego że w „Prawie bajki. Twarde prawo, ale prawo” pojawia się małe nawiązanie do właśnie do tej drugiej historii.

 

W części „Nieznajomość prawa szkodzi” marzeniem Oskara jest konsola do gry, jednak wie, że nie może w tej sprawie liczyć na rodziców. Dlatego w momencie, gdy tylko zobaczył promocję na sprzęt, postanowił go kupić za swoje kieszonkowe. Niestety ta promocja okazała się zbyt piękna, żeby była prawdziwa i zamiast przyjemności z grania, Oskar miał same kłopoty. Ostatecznie z całej sytuacji wyniósł cenną lekcję i dowiedział się co oznacza zwrot ignorantia iuris nocet, a także wiele innych prawniczych wyrażeń.

 

W utworze „Prawie bajki. Twarde prawo, ale prawo” główną bohaterką jest koleżanka Oskara – Emilka. Przez swój nieszczęśliwy wypadek na rowerze w bardzo poważny sposób uszkodziła cudzy samochód, a przez to jej rodzice musieli zapłacić za naprawę szkody. Na szczęście pomogła im prawniczka z poprzedniej historii, a także ubezpieczyciel.

Dzięki tej historii, podobnie jak i dzięki tej w pierwszej części przygód, dzieci oprócz poznania prawniczych zwrotów mogą dostać bardzo cenną lekcję życia.

 

Bardzo spodobało mi się, że w obu książkach na marginesach znajdują się krótkie wyjaśnienia, co poniektórych prawniczych wyrażeń. Prawniczego uroku dodaje też to, że książka zamiast na rozdziały podzielona jest na paragrafy. Daję także dużego plusa autorowi za feminatywy. ?

 

Podczas gdy „Prawie bajki” są opowieściami ogólnie o prawie i pracy prawników to książka „Mam prawo, czyli nieomal wszystko co powinniście wiedzieć o prawach dziecka” Grzegorza Kasdepke jest bajką, która skupia się wyłącznie na prawach dziecka i Konwencji o prawach dziecka.

 

 

Akcja toczy się w szkole głównego bohatera i jednocześnie syna narratora – Kacpra. Bohaterowie, po namowie nauczycielki Pani Eli zakładają Teatr Konewka, w którym mają przedstawiać sztukę o prawach dziecka. W historię o przygodach szkolnego kółka teatralnego Konewka wplecione są przeróżne – jedne z ważniejszych – artykuły Konwencji, które na szczęście nie są opisane zawiłym prawniczym językiem, a są wytłumaczone w bardzo prosty sposób.

 

Opowieść podzielona jest na mini-rozdziały i każdy z nich zajmuje się innym wybranym artykułem Konwencji o prawach dziecka. Dodatkowo książka jest ozdobiona pięknymi ilustracjami, a zabawne dialogi sprawiły, że nawet ja (dorosła) parę razy się zaśmiałam.

 

 

Jedno jest pewne, dzięki tej bajce, dzieci dowiedzą się jakie mają prawa zaczynając od prawa do tajemnicy korespondencji aż zakaz handlu dziećmi, czy zmuszaniu ich do pracy.

 

Jednak podobnie jak podczas czytania „Prawich bajek” tak i tu przygotujcie się na pytania swoich dzieci i ich dalsze dociekania, bowiem książki są raczej zaproszeniem do dyskusji niżeli obszerną encyklopedią.

 

Brak komentarzy

Skomentuj