Top
Prawo w filmie a w rzeczywistości

Prawo w filmie a w rzeczywistości

Na pewno widzieliście niejeden film, w którym amerykańscy prawnicy pokazywani są jako bezdusznych i aroganckich typów. Często używający sarkastycznego języka, w stosunku do wszystkich ludzi naokoło łącznie z innymi prawnikami, najbliższą rodziną i obcymi ludźmi na ulicy. Oczywiście muszą się też kłócić ze wszystkimi i zawsze mieć rację. Już o tym, że wszyscy są obrzydliwie bogaci to nie wspomnę.

 

Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Faktycznie, rolą prawnika w USA jak i wszędzie indziej jest używanie przekonywujących argumentów. Po to, aby przedstawić dowody tak, żeby działały na jego korzyść. Dlatego są uważani za elokwentnych i dobrych mówców. Ale to nie znaczy, że każdy z nich musi być cwany, przemądrzały i wygrywać wszystkie spory.

 

Dlaczego w takim razie nikt nie pokazuje jak jest naprawdę?

Bo kto oglądałby zwykłego urzędnika siedzącego za biurkiem przez kilka godzin dziennie? Czytającego jakieś niezrozumiałe dla zwykłego człowieka papiery? Chodzącego do sądu tylko od czasu do czasu? I przytaczającego przed starym siwym sędzią artykuły, paragrafy, kodeksy i inne bzdety?

Nikt. Zero akcji, zero emocji, nic się nie dzieje. Jedna. Wielka. Nuda.
Wiem, że Wielka Brytania to nie to samo co Stany Zjednoczone. I że wszystko się może od siebie trochę różnić. Jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że ani w kraju gdzie obecnie przebywam, ani w Ameryce, świat prawniczy nie wygląda tak jak przedstawia to Hollywood.

Trochę wiem to ze swojego doświadczenia, a trochę z doświadczenia ludzi takich jak na przykład moi wykładowcy.

 

Jak w takim razie wygląda to w Wielkiej Brytanii?

Powinnam zacząć od tego, że zarówno adwokaci, radcy prawni czy prokuratorzy nie przekrzykują się nawzajem na rozprawie, a zamiast tego każdy czeka aż ten drugi skończy swoją przemowę. Najpierw mówi jeden, później drugi, a to wszystko bez przerywania sobie nawzajem. Za to z bezwzględnym opanowaniem swoich emocji. A do tego widać, że traktują się z ogromnym szacunkiem. Myślę, że głównie bierze się to stąd, że Brytyjczycy są wychowani w sposób, żeby tak właśnie zachowywać się w stosunku do innych ludzi. Każdych, czy to w życiu codziennym, czy zawodowym. Tacy są po prostu z natury.

Obowiązujący dress code na sali sądowej w UK również jest dosyć wyjątkowy, bo poza ogólnie rozpowszechnionymi togami, prawnicy muszą mieć peruki. Tak dokładnie, peruki. Białe albo szare z charakterystycznymi loczkami. Często, w zależności od rodzaju i długości, kosztujące od tysiąca do kilku tysięcy funtów. Obecnie jednak powoli odchodzą od tej tradycji i peruki noszone są tylko w sądach zajmujących się sprawami karnymi. Na szczęście dla wielu prawników. :)

Na końcu, warto wspomnieć o tym, że do brytyjskich sędziów trzeba zwracać się… „wasza lordowska mość”, czyli zupełnie inaczej niż w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Tam słyszy się z reguły zwrot „wysoki sądzie”. Wiem, że może wydawać się to dziwne, ale szczerze mówiąc, mnie w Wielkiej Brytanii już chyba nic nie zaskoczy. No i trochę też już się przyzwyczaiłam.

Jeżeli chodzi o właśnie takie różnice między prawniczym światem w USA a w UK to polecam obejrzeć odcinek 2 sezonu 3 the Good Wife. Są w nim super pokazane różnice w manierach i zachowaniu jednych i drugich adwokatów.
A tak w codziennym życiu prawnicy na całym świecie nie wyróżniają się z tłumu, nie chodzą w garniturach do sklepu spożywczego, nie mają swoich sprzątaczek, kucharek i szoferów i nie używają na każdym kroku tego, że są prawnikami. Chociaż nie raz słyszałam historie, w których przydała im się znajomość prawa. Bo może i dla wielu ta dziedzina jest nudna, jednak z całą pewnością przydatna.

 

Może Cię również zainteresować

Brak komentarzy

Skomentuj